strona główna





2004-05-09 14:20:42 >>

SPÓŹNIONY cz.3 - "Popęd"



Wyszedłem.
Jeszcze chwila, a bym się udusił w tych pustych ścianach. Nawet nie trzasnąłem dziś drzwiami - za dużo myśli dobija mi się do głowy. Szczere powiedziawszy, pieprzę je. Przestały się liczyć odkąd zmieniłem swoje życie zupełnie niepotrzebnie i bez sensu. Schrzaniłem sobie szczęście i nie mam szans, żeby je przywrócić...
Chodnik jest jeszcze wilgotny po dwszczu, a cholerne kamyki wbijają się w podeszwy glanów. Nienawidzę tego, ale wystarczy kilka kopniaków w drzewo i wylatują. Wziąłem walkmana, żeby nie słyszeć przejeżdżających samochodów. Chcę mieć dziś spokój, a głośna solówka na gitarze idealnie tłumi irytujące odgłosy z ulicy.
Nagle widzę ten przeklęty dom. Nie chcę do niego wchodzić chociaż wiem, że i tak znów przegram sam ze sobą, a Kamila jak zawsze będzie tam na mnie czekać. Cholera, nie mam pojęcia co mnie do niej ciągnie. Podobno kiedyś ją kochałem, ale nie pamiętam już emocji, które kazały mi mówić te słowa. Jest tylko rozpustną kokietką rzucającą mi się na szyję, wpychająca swój język do moich ust. To wszystko co zostało z naszych dawnych chwil.
Dziś znów to samo. Stanąłem w jej drzwiach i zobaczyłem ją w tej samej czarnej kiecce, którą wkładała niemal na każde nasze spotkanie. Chyba myślała, że mi się podoba...Nie, nigdy mi nie przypadła do gustu, ale po co o tym mówić? W tym przypadku okrycie wierzchnie się nie liczy.
Wymusiłem uśmiech, objąłem ją i zrobiliśmy to co zwykle. Tym razem w korytarzu...
Potem przytuliłem i powiedziałem kilka miłych, bezwartościowych słów, wyuczonych zwrotów, które kiedyś mówiłem z uczuciem do innej...Ale właśnie tamto schrzaniłem i już nie wróci. Musiałem zadowolić się wygodą, a nie emocją. Wystarczało to przynajmniej dla ciała, choć dawało jedynie chwilową radość.
skomentuj (5)