neck-line





































{neck-line}





2004-12-30 11:52:16 >> ZAWIESZAM DZIAŁALNOŚĆ

......nie mam już siły..........

Zrobię wszystko żeby Ta Jedyna do mnie wróciła.
skomentuj (2)





2004-07-26 12:45:41 >> SPÓŹNIONY cz. 7 - "Nic"

Byłem dziś z Kamilą w kinie. Spotkałem ją przypadkiem, gdy wracałem z zajęć...Ten cholerny film chyba ją nudził, bo przez cały czas szczypała mnie w udo. Starałem się nie zwracać na to uwagi, ale kurwa, zaczęło mnie to juz męczyć...wyszliśmy więc do męskiego kibla. Nie trwało to długo - stęknęła kilka razy, a ja odetchnąłem z ulgą. Cholera, nawet nie miałem ochoty na seks...ale zrobiło mi się dobrze. Całe pieprzone napięcie, które towarzyszyło mi od rana, minęło...
Ale gdy odprowadzałem Kamilę do domu, nie miałem ochoty jej objąć...ani pocałować, ani nawet złapać ją za rękę...kurwa, nic...Przez całą drogę paliłem papierosy. Nic do niej nie czuję. Lubię znią czasem spędzić kilka chwil, wymienić nic nie znaczące uwagi czy informacje...ale...ona jest jak bezduszny manekin, na którego widok potrafię tylko instynktownie się uśmiechnąć.
Trzasnąłem drzwiami swojego pokoju i spojrzałem przez okno...kurwa... na ścianie, po lewej stronie od parapetu, wciąż jeszcze wisiało Jej zdjęcie z dedykacją: "Jeśli zechcesz, to nigdy nie zniknę"...banalne słowa...kurwa, czy ja nie chciałem? W jednej chwili zachcialo mi się krzyknąć i zapalić. Wyszedłem na balkon i zacząłem wdychać ten pieprzony śmierdzący dym.

skomentuj (7)





2004-05-29 14:12:32 >> SPÓŹNIONY cz. 6 - "Opieka"

Znalazłem dzisiaj w szafie czapkę, którą dostałem kiedyś od Niej...kurwa, jaka ona była brzydka. Uśmiechnąłem się krzywo...cholera, przecież Ona zrobiła ją sama, zrobiła ją dla mnie. Dziergała ją chyba ze trzy miesiące...Ja nigdy bym się tak nie postarał, nie przyszłoby mi to nawet do głowy...cholera, nie chciałoby mi się siedzieć i nawlekać te pieprzone oczka...albo zrobic coś samemu, chrzanić się z klejem, albo jeszcze czymś innym.
Ta czapka była okropna, drapała w głowę, miała paskudne kolory i spadała mi na oczy...ale kurwa...Ona dała mi ją, żebym nie marzł zimą...Cholera, nikt wcześniej oprócz mojej matki się tak o mnie nie troszczył...
Z niczego się tak nie cieszyłem jak z tej brzydkiej czapki...rany, szczerzyłem japę jak jakiś pieprzony dzieciak. Co za syf...znów się przypomniało...Kamili nigdy nie obchodziło jak się ubieram.

skomentuj (7)





2004-05-17 18:53:59 >> SPÓŹNIONY cz. 5 - "Rutyna"

Cholerny kac odbiera ochotę na wszystko. Nie trzeba było znowu chlać...Kolejny raz przysiegam sobie "nigdy więcej", ale wiem że to śmieszne i bez sensu. Pieprzone, natrętne myśli trzeba tłumić. Otępiam umysł za każdym razem, gdy uderzają w czoło i skronie.
Obok, na łóżku leży naga panna - pamiątka z wczoraj. Z trudem przypominam sobie jej imię...Agnieszka. Po cholerę mi jej personalia? I tak wyjdzie stąd jak tylko się obudzi. Nawet nie weźmie prysznica...Po prostu ubierze się i zatrzaśnie za sobą drzwi. Może powie krótkie "pa"...albo odwróci się bez słowa. Spojrzę na nią od niechcenia i mimowolnie machnę dłonią. I na tym się skończy cowieczorny cykl: knajpa, alkohol, łóżko, papieros i sen.Kolejny raz dochodzę do wniosku, że mnie to męczy. Taki seks jet gówno wart. Nawet nie pamiętam co czułem...
skomentuj (7)





2004-05-12 11:53:32 >> SPÓŹNIONY cz. 4 - "Oszust"

Zajebiste uczucie...już prawie zapomniałem jak smakuje zioło...Palę z Kamilą, bo przy niej nie musze się niczym przejmować. Ja mam w dupie co ona robi, jej nie obchodzi co mówię...A potem śmiejemy się z niczego.
...Moja Kochana by tego nie zrozumiała...nie lubiła gdy paliłem, sama nigdy nie chciała. Kurwa...nieważne...Teraz czuję się cholernie odprężony. Nie wiem co się dzieje, mam jazdy z czasem, nieraz na granicy paranoi.
Padam na plecy i histerycznie wybucham śmiechem. Przez zmrużone oczy widzę falujące na mnie biodra Kamili, słyszę jej dyszenie, czuję chłód asfaltu na pośladkach.
Nie mogę przestać się śmiać...
skomentuj (6)





2004-05-09 14:20:42 >> SPÓŹNIONY cz.3 - "Popęd"

Wyszedłem.
Jeszcze chwila, a bym się udusił w tych pustych ścianach. Nawet nie trzasnąłem dziś drzwiami - za dużo myśli dobija mi się do głowy. Szczere powiedziawszy, pieprzę je. Przestały się liczyć odkąd zmieniłem swoje życie zupełnie niepotrzebnie i bez sensu. Schrzaniłem sobie szczęście i nie mam szans, żeby je przywrócić...
Chodnik jest jeszcze wilgotny po dwszczu, a cholerne kamyki wbijają się w podeszwy glanów. Nienawidzę tego, ale wystarczy kilka kopniaków w drzewo i wylatują. Wziąłem walkmana, żeby nie słyszeć przejeżdżających samochodów. Chcę mieć dziś spokój, a głośna solówka na gitarze idealnie tłumi irytujące odgłosy z ulicy.
Nagle widzę ten przeklęty dom. Nie chcę do niego wchodzić chociaż wiem, że i tak znów przegram sam ze sobą, a Kamila jak zawsze będzie tam na mnie czekać. Cholera, nie mam pojęcia co mnie do niej ciągnie. Podobno kiedyś ją kochałem, ale nie pamiętam już emocji, które kazały mi mówić te słowa. Jest tylko rozpustną kokietką rzucającą mi się na szyję, wpychająca swój język do moich ust. To wszystko co zostało z naszych dawnych chwil.
Dziś znów to samo. Stanąłem w jej drzwiach i zobaczyłem ją w tej samej czarnej kiecce, którą wkładała niemal na każde nasze spotkanie. Chyba myślała, że mi się podoba...Nie, nigdy mi nie przypadła do gustu, ale po co o tym mówić? W tym przypadku okrycie wierzchnie się nie liczy.
Wymusiłem uśmiech, objąłem ją i zrobiliśmy to co zwykle. Tym razem w korytarzu...
Potem przytuliłem i powiedziałem kilka miłych, bezwartościowych słów, wyuczonych zwrotów, które kiedyś mówiłem z uczuciem do innej...Ale właśnie tamto schrzaniłem i już nie wróci. Musiałem zadowolić się wygodą, a nie emocją. Wystarczało to przynajmniej dla ciała, choć dawało jedynie chwilową radość.
skomentuj (5)





2004-05-07 16:45:38 >> SPÓŹNIONY cz. 2 - "Upadek"

Krótka depresja, telefony każdego wieczoru przez tydzień, trzy dłuższe spotkania.
Myślałem, że bardziej to przeżyję...ale wybrałem wygodę przy kumplach, a nie żmudne próby Jej odzyskania. Gdybym wtedy wiedział, jaki to pieprzony błąd...niestety.
Zacząłem się szlajać wieczorami po mieście, słuchać durnych historyjek kumpli o zaliczaniu panienek i rozbijaniu butelek na głowie...Z czasem zacząłem się z nich śmiać, a potem do cholery...sam miałem co opowiadać.
Stoczyłem się? Ja myślałem, że po prostu wybrałem inny sposób na życie. Był znacznie łatwiejszy, mniej skomplikowany. Przecież kurwa nie musiałem się niczym przejmować, żadnymi chrzanionymi uczuciami...miałem w dupie co ktoś o mnie myśli. Moja wygoda była przede wszystkim. Nie to co wcześniej...kurwa, przecież
nie musiałem się już zastanawiać nad prezentem urodzinowym dla Niej, nie musiałem Jej pocieszać gdy płakała, nie musiało mi byc cholernie przykro kiedy była smutna z mojego powodu. Teraz mogę mieć to wszystko gdzieś...kurwa, a szkoda.

skomentuj (7)





2004-05-06 15:12:01 >> SPÓŹNIONY cz. 1- "Zdrada"

Miałem kiedyś w życiu trzy cholernie ważne rzeczy.
Rodzina, kumple i...ukochana kobieta. Jedyna, której tak naprawdę pragnąłem...kurwa...ja nie byłem jej wart.
Miałem grupowe wypady do knajpy, pieprzenie o bzdetach przy piwie i nagły spokój przy Jej boku. Cholera, jak ja to uwielbiałem...Niestety miałem też płytką pokusę - narzucającą się niebrzydką cizię, którą poznałem na długo przed Nią.
Kamila...była wszędzie, gdzie tylko wychodziłem sam lub z kumplami. Ocierała się o mnie, gadała o wszystkim, czasem płakała w mój rękaw. Nie przeszkadzało mi to wcale. Lubiłem ją...kiedyś.
Niestety któregoś wieczoru spieprzyłem sobie życie i skusiłem się na jej ciało w kiblu jakiejś knajpy. Kurwa...jak ja później żałowałem...
I koniec...koniec ze wszystkim co doceniłem dopiero po stracie. Moja Kochana była zbyt przewrażliwiona na punkcie tej cholernej zdrady, żeby przeprosiny miały jakikolwiek sens. Znienawidziła Kamilę jeszcze bardziej, a ja nie mogłem patrzeć jak ją to męczy...Po kilku dniach odeszła. Kurwa, może nie powinienem był sie przyznawać...Tylko, że jak patrzyłem w te przenikliwe szare oczy, nie potrafiłem...kurwa, nie potrafiłem skłamać.
Koniec, skreśliłem ponad dwa lata szczęścia, ale zrozumiałem to stanowczo zbyt późno.


skomentuj (7)